Outlook zyskuje agentyczne supermoce dzięki Copilotowi.  AI News #69

W tym wydaniu AI News:

fot. Microsoft 

Microsoft ogłosił znaczącą aktualizację programu Outlook, wprowadzając nowe funkcje agentyczne oparte na Microsoft 365 Copilot. Choć gigant z Redmond już od pewnego czasu integrował sztuczną inteligencję ze swoim klientem e-mail, najnowsze wydanie zmienia fundamenty jej działania. Copilot przestaje być jedynie asystentem działającym „pod rękę” z użytkownikiem, a zaczyna pracować samodzielnie. 

Do tej pory rola Copilota w Outlooku ograniczała się głównie do kontekstu tego, co użytkownik miał aktualnie otwarte na ekranie. Pomagał on w streszczaniu długich wątków wiadomości, redagowaniu treści maili na podstawie konkretnych poleceń czy znajdowaniu dogodnych terminów na spotkania. Były to narzędzia pomocne, ale Microsoft zaznacza, że nie dotykały one najtrudniejszego aspektu pracy biurowej: zarządzania całym ekosystemem informacji i zadań wokół nich. Co się teraz zmieniło? 

Najnowsza aktualizacja Outlooka sprawia, że przestaje on być tylko miejscem, w którym użytkownik wykonuje swoją pracę. Zaczyna być przestrzenią, w której Microsoft 365 Copilot pracuje dla użytkownika. Zmiana ta polega na przejściu w tryb agentyczny, co oznacza, że sztuczna inteligencja potrafi teraz: 

  • Autonomicznie zarządzać skrzynką odbiorczą: Copilot przejmuje bieżące zadania związane z prowadzeniem kalendarza i poczty. 
  • Triażować wiadomości: asystent samodzielnie analizuje przychodzące maile, nadając im priorytety. 
  • Rozwiązywać konflikty w kalendarzu: AI potrafi automatycznie zmieniać terminy spotkań w przypadku nakładania się planów. 
  • Działać proaktywnie: narzędzie wyciąga na wierzch najważniejsze kwestie, zanim użytkownik w ogóle o nie zapyta. 

Microsoft dodaje, że prawdziwym wyzwaniem w codziennej pracy nie jest napisanie pojedynczego maila, lecz panowanie nad wszystkim, co dzieje się dookoła: nad niedokończonymi wątkami, wiadomościami wymagającymi pilnej uwagi czy dynamicznie zmieniającym się grafikiem, który potrafi skomplikować się jeszcze przed rozpoczęciem dnia. 

Wchodząc w rolę agenta AI, Copilot w Outlooku ma teraz brać na siebie odpowiedzialność za te powtarzalne i obciążające procesy, działając bezustannie w tle. To przesunięcie zakresu obowiązków ma na celu odciążenie użytkowników i sprawienie, by technologia przejęła rolę aktywnego zarządcy nowoczesnego miejsca pracy. 

GPT-5.5 i ChatGPT Images 2.0 w Microsoft 365 Copilot. Co się zmienia? 

fot. Microsoft 

23 kwietnia debiutował GPT-5.5, najpotężniejszy jak dotąd model OpenAI. O tym wydaniu pisaliśmy już szerzej na CentrumXP, spodziewając się, że najpewniej w najbliższych dniach nowość ta zasili Microsoft 365 Copilot oraz CopilotStudio. I nasze prognozy się sprawdziły. Już 4 dni po premierze nowy model trafił do aplikacji pakietu M365, a wraz z nim kolejny świeży produkt OpenAI – generator obrazów ChatGPT Images 2.0. Co się zmieniło dzięki temu wdrożeniu? 

W poniedziałek (27 kwietnia) Microsoft ogłosił, że najnowszy model OpenAI, GPT-5.5, jest już dostępny w Microsoft 365 Copilot, a także w Microsoft Copilot Studio. Wraz z nowym generatorem obrazów wspomagają one już użytkowników pakietu narzędzi produktywnych giganta z Redmond. 

Rozszerzamy zakres możliwości Microsoft 365 Copilota dzięki GPT-5.5 Thinking i ChatGPT Images 2.0, zapewniając mocniejsze wsparcie dla głębokiej analizy, wieloetapowej pracy i tworzenia wizualnego. 
 
GPT-5.5 Thinking jest teraz dostępny we wczesnym cyklu wydań Copilot Studio jako GPT-5.5 Reasoning i jest wdrażany w całym Microsoft 365 Copilot – w Copilot Chat, Word, Excel i PowerPoint. ChatGPT Images 2.0 jest wdrażany do Copilota w PowerPoint, a niebawem trafi do Copilot Chat – przekazał Microsoft.  

Gigant poinformował też, że wspólnie z Work IQ aktualizacje te pomogą Copilotowi dostarczać bardziej skupione, adekwatne i kompletne wyniki analiz, tworzenia i skomplikowanej pracy. 

Duże zmiany w OneDrive. Microsoft stawia na agentową AI 

fot. Microsoft 

Microsoft ogłosił wiosenny pakiet innowacji w usłudze OneDrive, realizując obietnicę przekształcenia magazynu danych w inteligentną warstwę wspierającą przepływ pracy. Nowości koncentrują się na wykorzystaniu agentowej sztucznej inteligencji, usprawnieniu współpracy zespołów oraz rozszerzeniu możliwości administracyjnych. Wszystko to pomóc ma użytkownikom szybciej przechodzić od etapu pliku do gotowego projektu. Co dokładnie się zmieniło? 

Sztuczna inteligencja na wyciągnięcie ręki. Agenty i głębokie zrozumienie plików 

Głównym punktem na liście zmian we wiosennej aktualizacji OneDrive jest integracja agentowej sztucznej inteligencji bezpośrednio z bibliotekami dokumentów SharePoint. Nowe funkcje pozwalają nie tylko na lepsze wyszukiwanie, ale i na automatyzację złożonych procesów. Dzięki AI firmy mogą teraz budować wieloetapowe przepływy pracy, generować prezentacje czy arkusze kalkulacyjne na podstawie istniejących treści oraz korzystać z „wyuczonych umiejętności” systemu do zarządzania strukturą dokumentów. 

W przypadku użytkowników indywidualnych Microsoft 365 Copilot w OneDrive stał się prawdziwym centrum operacyjnym. Obecnie usługa pozwala na: 

  • Błyskawiczne podsumowywanie dokumentów, PDF-ów i obrazów. 
  • Porównywanie wersji plików w celu wychwycenia zmian. 
  • Ekstrakcję danych z obrazów (OCR), w tym z notatek na tablicach. 
  • Zadawanie pytań dotyczących treści plików bezpośrednio w przeglądarce lub Eksploratorze plików. 

Warto również odnotować wprowadzenie pełnego wsparcia dla plików Markdown (.md), co umożliwia ich tworzenie i edycję bezpośrednio w przeglądarce, a także integrację Copilota z przeglądarką PDF, gdzie użytkownicy mogą korzystać z akcji AI poprzez menu kontekstowe. 

Mobilność i wyszukiwanie. Od OCR po semantykę 

OneDrive staje się coraz potężniejszy na urządzeniach mobilnych. Aplikacje na iOS i Androida zyskały wbudowaną technologię wydobywania tekstu z obrazów (OCR) dla plików PDF, co przyspiesza obieg dokumentów. Użytkownicy iPadów mogą z kolei korzystać z wyszukiwania offline, co eliminuje konieczność ręcznego przeglądania folderów podczas braku dostępu do sieci. 

fot. Microsoft 

Właściciele komputerów klasy Copilot+ zyskali tymczasem dostęp do wyszukiwania semantycznego. Pozwala ono na znajdowanie plików za pomocą naturalnych opisów (np. „zdjęcie z wakacji w górach”), zamiast wpisywania dokładnych nazw czy dat. Dodatkowo, w publicznej wersji zapoznawczej dla Windows Insiderów pojawiła się funkcja „Zapytaj Copilota” bezpośrednio w Eksploratorze plików, oferująca wgląd w ostatnio używane pliki w chmurze i w pamięci lokalnej. 

fot. Microsoft 

Współpraca bez barier. Hero Links i nowy SharePoint 

W obszarze współpracy Microsoft postawił na prostotę i bezpieczeństwo. Hero Links, zapowiedziane na lato 2026, to ujednolicone łącza, które pozwalają jednocześnie udostępniać zawartość i precyzyjnie zarządzać uprawnieniami w jednym oknie. 

fot. Microsoft 

Inne istotne zmiany w tym zakresie to: 

  • Usprawniony transfer własności: Nowe narzędzia dla menedżerów pozwalają zachować ciągłość pracy po odejściu pracownika, umożliwiając przenoszenie plików z zachowaniem istniejących uprawnień. 
  • Odświeżone biblioteki SharePoint: Uproszczony pasek poleceń oraz nowe menu personalizacji widoków i filtrów ułatwiają organizację pracy na dużych zbiorach dokumentów. 

Wydajność i integracja z systemami operacyjnymi 

OneDrive przesuwa granice techniczne, wprowadzając publiczny podgląd synchronizacji do 1 miliona elementów na systemie Windows (poprzedni limit wynosił 300 tysięcy). Użytkownicy macOS otrzymali natomiast odświeżony wizualnie interfejs, oparty na technologii SwiftUI i języku designu Liquid Glass, co zapewnia lepszą responsywność i doświadczenia użytkownika. 

fot. Microsoft 

W systemie iOS pojawił się nowy podgląd plików pakietu Office, który nie wymaga ich pobierania – przy zachowaniu standardów bezpieczeństwa Microsoft 365. Z kolei do Eksploratora plików na Windows dodano komendę umożliwiającą szybkie przeniesienie lokalnego folderu do chmury OneDrive z zachowaniem jego struktury. 

Bezpieczeństwo i kontrola administracyjna 

Z myślą o administratorach IT wprowadzono szereg narzędzi ułatwiających zarządzanie danymi: 

  • Archiwizacja na poziomie plików: funkcja Microsoft 365 Archive pozwala na przenoszenie nieaktywnych plików do tańszej pamięci masowej bezpośrednio z aktywnych witryn SharePoint. 
  • Polityka wygasania linków: administratorzy mogą teraz definiować czas, po jakim linki udostępnione „osobom w organizacji” automatycznie wygasają (np. po 30 lub 90 dniach). 
  • Skracanie ścieżek plików (nowy GPO): nowa zasada pozwala na nadanie niestandardowej, krótszej nazwy lokalnemu folderowi synchronizacji, co pomaga rozwiązać problemy z limitami długości ścieżek w systemie Windows. 

Wszystkie te aktualizacje, opracowane we współpracy ze społecznością użytkowników, mają za zadanie uczynić z OneDrive centralny punkt nowoczesnego środowiska pracy, gdzie technologia pracuje na rzecz użytkownika, a nie odwrotnie. 

Microsoft ułatwia usuwanie Copilota z Windows 11. Dostępna nowa metoda 

fot. Microsoft 

Najnowsza paczka aktualizacji Patch Tuesday dla systemu Windows 11 (wersje 24H2 oraz 25H2) z 14 kwietnia przyniosła nie tylko poprawki błędów, ale także narzędzia dające administratorom i użytkownikom większą kontrolę nad obecnością sztucznej inteligencji w systemie. Kluczową zmianą jest oficjalna metoda na odinstalowanie aplikacji Copilot. 

Aktualizacja oznaczona symbolem KB5083769 wprowadza do Windows 11 szereg widocznych zmian, w tym długo wyczekiwany, wbudowany test prędkości internetu oraz modyfikacje w obsłudze pulpitu zdalnego. Choć odświeżenie tej ostatniej funkcji miało poprawić komfort pracy, Microsoft potwierdził już, że zmiany te mogą u części użytkowników wywoływać niespodziewane błędy. 

Równolegle z oficjalną listą zmian gigant z Redmond poinformował o wdrożeniu zapowiadanej jeszcze w styczniu zasady grupowej, która pozwala na usunięcie Copilota. Ruch ten jest postrzegany jako część szerszej strategii firmy, która po fali entuzjazmu wobec AI zdaje się teraz kłaść większy nacisk na optymalizację i wydajność samego systemu operacyjnego, a także na kojarzenie Copilota głównie z jego obecnością w Microsoft 365, nie zaś z funkcjami AI w Windows, Edge czy… Notatniku. 

Jak zatem usunąć Copilota z systemu? Umożliwia to nowe ustawienie o nazwie RemoveMicrosoftCopilotApp pozwalające na bezpieczne i bezinwazyjne odinstalowanie asystenta z urządzeń w organizacji. Aby jednak zasada mogła zostać skutecznie wdrożona, system musi spełnić trzy konkretne warunki: 

  1. Na urządzeniu zainstalowana jest również usługa Microsoft 365 Copilot. 
  1. Aplikacja Copilot nie została zainstalowana samodzielnie przez użytkownika. 
  1. Copilot nie był uruchamiany w ciągu ostatnich 28 dni. 

Microsoft przygotował dla administratorów odpowiednie ścieżki w Edytorze lokalnych zasad grupy (GPO) oraz konfiguracji CSP, osobno dla poziomu użytkownika i urządzenia: 

  • Dla użytkownika: ./User/Vendor/MSFT/Policy/Config/WindowsAI/RemoveMicrosoftCopilotApp 
  • Dla urządzenia: ./Device/Vendor/MSFT/Policy/Config/WindowsAI/RemoveMicrosoftCopilotApp 

dokumentacji technicznej gigant podkreśla, że decyzja o usunięciu asystenta nie jest ostateczna. Zarówno administratorzy IT, jak i sami użytkownicy zachowują możliwość ponownej instalacji Copilota w dowolnym momencie. 

Przełom w relacjach Microsoft i OpenAI. Multi-cloud i koniec wyłączności 

fot. Microsoft 

Wieloletnie partnerstwo Microsoft i OpenAI przeszło fundamentalną zmianę. Zaktualizowana umowa kończy erę wyłączności, otwierając twórcom ChatGPT drogę do współpracy z innymi dostawcami usług chmurowych, takimi jak AWS, przy jednoczesnym zachowaniu silnych więzi z dotychczasowym głównym partnerem. 

Zmiana warunków współpracy Microsoftu i OpenAI ma na celu uproszczenie relacji między firmami i zwiększenie elastyczności w dynamicznie rozwijającym się sektorze AI. Gigant z Redmond wciąż pozostaje głównym partnerem chmurowym, a nowości od startupu wciąż będą debiutować w pierwszej kolejności na platformie Azure czy w Microsoft 365 Copilot jednakże OpenAI zyskał swobodę w oferowaniu swoich produktów u dowolnego dostawcy. Eksperci przewidują, że pierwszym dużym beneficjentem tej zmiany będzie Amazon, którego klienci wykazują rosnące zainteresowanie technologiami OpenAI. 

Umowa partnerska zmienia status własności intelektualnej. Microsoft zachowuje licencję na modele i produkty OpenAI do 2032 r., jednak od teraz jest to licencja niewyłączna (nieekskluzywna). Zmianie uległy również przepływy pieniężne. Gigant z Redmond przestanie wypłacać OpenAI udział w przychodach, natomiast płatności od startupu dla Microsoftu zostaną objęte odgórnym limitem i będą kontynuowane do 2030 r. 

W oficjalnym komunikacie Microsoft podkreśla, że zmiany te mają przynieść większą przewidywalność: 

Błyskawiczne tempo innowacji wymaga od nas kontynuowania ewolucji naszego partnerstwa, by przynosić korzyści naszym klientom w obu firmach. Dziś ogłaszamy zmienioną umową, by uprościć nasze partnerstwo i sposób, w jaki współpracujemy, opierając się na elastyczności, pewności i skupieniu na szeroko pojętym dostarczaniu korzyści płynących z AI. Większa przewidywalność w zmienionej umowie wzmacnia naszą wspólną zdolność do budowania i obsługi platform AI na dużą skalę, jednocześnie zapewniając obu firmom elastyczność w poszukiwaniu nowych możliwości – czytamy w oficjalnym oświadczeniu Microsoftu z 27 kwietnia.  

Nowelizacja umowy jest kolejnym krokiem w procesie, który rozpoczął się pod koniec 2025 r. Po restrukturyzacji OpenAI, o której informowaliśmy na CentrumXP, Microsoft objął 27% udziałów w OpenAI Group PBC, a startup zobowiązał się do zakupu usług Azure o wartości 250 miliardów dolarów. Jednak już w lutym 2026 r. OpenAI ogłosił strategiczne partnerstwo z Amazonem, obejmujące prace nad środowiskiem Stateful Runtime Environment dla agentów na platformie Amazon Bedrock. Microsoft zaznacza, że mimo poluzowania więzów wyłączności, wspólne cele technologiczne pozostają niezmienione. 

Podczas gdy ta zmiana upraszcza to partnerstwo, praca, którą wspólnie wykonujemy, pozostaje ambitna. Od skalowania gigawatów mocy obliczeniowej nowych centrów danych, przez współpracę nad krzemem nowej generacji, po aplikowanie AI w rozwoju cyberbezpieczeństwa i wiele innych – z entuzjazmem kontynuujemy współpracę, aby rozwijać i skalować sztuczną inteligencję dla ludzi i organizacji na całym świecie – wyjaśnia gigant z Redmond.  

Podsumowując, co zmienia nowa umowa? Zgodnie z udostępnionymi szczegółami główne filary porozumienia to: 

  • Pierwszeństwo dla Azure: produkty OpenAI będą trafiać najpierw do Microsoftu, chyba że ten nie będzie w stanie lub nie będzie chciał zapewnić wymaganych mocy obliczeniowych. 
  • Dostępność w podejściu multi-cloud: OpenAI może teraz obsługiwać klientów za pośrednictwem dowolnego dostawcy chmury. 
  • Licencja do 2032 r.: Microsoft zachowuje dostęp do własności intelektualnej, ale traci na nią monopol. 
  • Nowe zasady finansowe: zniesienie płaconego przez Microsoft udziału w przychodach oraz wprowadzenie limitu płatności płynących ze strony OpenAI. 
  • Partnerstwo kapitałowe: Microsoft pozostaje głównym udziałowcem OpenAI, bezpośrednio partycypując w jego wzroście. 

Nowa struktura współpracy odzwierciedla realia rynku w 2026 r., gdzie zapotrzebowanie na infrastrukturę AI przekracza możliwości pojedynczego dostawcy, a elastyczność staje się cenniejsza niż sztywne umowy na wyłączność. 

Agenty kodujące przeciążyły GitHub. Rekord wykorzystania zasobów 

fot.GitHub

GitHub, który jest fundamentem współczesnego rozwoju oprogramowania, mierzy się z bezprecedensowymi wyzwaniami technicznymi. Gwałtowny rozwój narzędzi oraz autonomicznych agentów AI doprowadził do wzrostu obciążenia, którego skala zaskoczyła nawet samych wydawców platformy należącej do Microsoftu. Choć jeszcze w październiku 2025 r. planowano zwiększenie wydajności 10-krotnie, zaledwie kilka miesięcy później rzeczywistość zweryfikowała te założenia. Co się zmieniło? 

Deweloperzy na potęgę korzystają z narzędzi sztucznej inteligencji i tzw. agentów kodowania. Automatyzacja pracy spowodowała duży wzrost użycia serwerów GitHub, które ledwo wyrabiają z przetwarzaniem tego wszystkiego. Bieżącą sytuację i planowaną odpowiedź nakreślił Vlad Fedorov, Chief Technology Officer w GitHub. 

Zaczęliśmy wdrażać nasz plan zwiększenia wydajności 10-krotnie w październiku 2025 z celem zrównoważonej poprawy niezawodności i odporności na awarie. W lutym 2026 stało się jasne, że powinniśmy byli projektować z myślą o przyszłości, która wymaga 30-krotności dzisiejszej skali – wyjaśnił ekspert. 

Głównym motorem napędowym tych zmian jest przejście na tzw. agentic development, czyli na model pracy, w którym dużą część zadań wykonują autonomiczne agenty AI. Od połowy grudnia 2025 r. proces ten gwałtownie przyspieszył, co widać w statystykach: liczba merge’owanych pull requestów sięgnęła 90 milionów, commitów – 1,4 miliarda, a miesięcznie powstaje nawet 20 milionów nowych repozytoriów. 

Taka skala nie obciąża pojedynczego elementu, lecz cały ekosystem usług. W obliczu tych trudności GitHub ustalił twardą hierarchię priorytetów: na pierwszym miejscu znalazła się dostępność, następnie przepustowość, a dopiero na końcu nowe funkcje. 

Aby opanować sytuację, inżynierowie z GitHub podjęli szereg działań krótko- i długoterminowych. Wykorzystano zasoby chmury Azure do zwiększenia mocy obliczeniowej oraz rozpoczęto izolowanie krytycznych usług, takich jak Git i GitHub Actions, od reszty obciążeń. Przepisano również część kodu z monolitu Ruby na język Go oraz przeniesiono zasoby do architektury multi-cloud, by zapewnić większą elastyczność i odporność na awarie. 

Mimo podjętych działań ostatnie dni przyniosły dwie poważne awarie, które odbiły się szerokim echem w społeczności (m.in. doprowadzając do deklaracji Mitchella Hashimoto o przeniesieniu projektu Ghostly poza GitHub): 

  • Incydent z 23 kwietnia: błąd spowodował regresję w operacjach kolejkowania zmian. Awaria dotknęła 658 repozytoriów i 2092 pull requestów, prowadząc do nieumyślnego cofnięcia niektórych zmian w głównych gałęziach projektów. 
  • Incydent z 27 kwietnia: przeciążenie podsystemu wyszukiwania (prawdopodobnie przez atak botnetu) sparaliżowało część interfejsu użytkownika. Choć nie doszło do utraty danych, brak wyników wyszukiwania w pullrequestach i issues znacząco utrudnił pracę deweloperom. 

GitHub deklaruje, że wyciąga wnioski z tych porażek. Firma zaktualizowała swoją stronę statusu platformy, aby uwzględniała szczegółowe dane o dostępności, a także zobowiązała się do raportowania nawet mniejszych incydentów. 

Co się zmienia w infrastrukturze GitHub? Nasze priorytety redukujemy zbędną pracę, poprawiamy caching, izolujemy krytyczne usługi, usuwamy pojedyncze punkty awarii i przenosimy wrażliwe pod kątem wydajności ścieżki do systemów zaprojektowanych dla tych obciążeń – tłumaczy Fedorov. 

Smartfon OpenAI nadchodzi? Agent AI ma zdominować system 

fot. @mingchikuo / x.com 

Według najnowszych doniesień znanego analityka łańcucha dostaw, Ming-Chi Kuo, OpenAI przygotowuje się do wejścia na rynek sprzętowy z własnym smartfonem. Projekt ten ma na celu nie tylko stworzenie nowego urządzenia, ale całkowite przedefiniowanie sposobu, w jaki wchodzimy w interakcję z technologią mobilną, stawiając w centrum agenty AI. 

Jak ustalił Ming-Chi Kuo, OpenAI nawiązał już współpracę z gigantami rynku procesorów: firmami MediaTek oraz Qualcomm. Za stronę konstrukcyjną i produkcyjną ma odpowiadać wyłącznie Luxshare Precision Industry. Choć pierwsze ogłoszenia dotyczące sprzętu OpenAI spodziewane są w drugiej połowie 2026 r., masowa produkcja samego smartfona planowana jest na 2028 r. Ostateczne specyfikacje chipów i lista dostawców mają zostać domknięte na przełomie 2026 i 2027 r.  

Wizja smartfona OpenAI opiera się ponoć na założeniu, że użytkownicy nie chcą zarządzać stosem osobnych aplikacji, lecz po prostu realizować swoje zadania. Smartfon ma stać się idealnym nośnikiem dla agenta AI, ponieważ jako jedyne urządzenie towarzyszy nam przez całą dobę, gromadząc pełny kontekst – lokalizację, komunikację i otoczenie użytkownika. 

Sam Altman, CEO OpenAI, zasugerował nadchodzące zmiany wpisem w serwisie X, wspominając o konieczności „ponownego przemyślenia projektowania systemów operacyjnych i interfejsów”. Sugeruje to, że firma może pracować nad własnym systemem operacyjnym, który pozwoli na pełną kontrolę nad doświadczeniem użytkownika. 

fot. @mingchikuo / x.com 

Decyzja o budowie własnego telefonu wynikać może z potrzeby zachowania pełnej kontroli nad ekosystemem, bowiem tylko ścisła integracja warstwy sprzętowej z oprogramowaniem gwarantuje dostarczanie naprawdę zaawansowanych usług AI. Elementem tej strategii jest wdrożenie modelu przetwarzania hybrydowego, który inteligentnie rozdziela zadania między wydajną chmurę a lokalny procesor dbający o stałą analizę kontekstu przy minimalnym zużyciu energii. Jednocześnie taki ruch otwiera drogę do zupełnie nowego modelu biznesowego, w którym OpenAI może łączyć sprzedaż hardware’u z subskrypcjami, budując przy tym niezależne środowisko dla deweloperów nowoczesnych rozwiązań. 

Wejście OpenAI na rynek sprzętu to szansa dla partnerów. Dla MediaTek i Qualcomm to potencjalny nowy motor napędowy wzrostu, a dla Luxshare projekt ten ma szczególne znaczenie prestiżowe, pozwalając firmie zająć pozycję lidera w nowej generacji urządzeń AI. 

Warto zauważyć, że te doniesienia nieco odbiegają od wcześniejszych plotek o współpracy z Jonym Ivem (którego startup io Products został przejęty w 2025 r.) nad gamą urządzeń domowych, takich jak inteligentne głośniki czy okulary. Wygląda na to, że smartfon stał się jednak centralnym punktem strategii OpenAI, dążącej do stworzenia samowystarczalnego ekosystemu, który wyeliminuje potrzebę korzystania z urządzeń z Androidem i iOS innych producentów. 

Gemini wygeneruje dokumenty Worda i Excela bez wychodzenia z czatu 

fot.Google

Google przygotował odpowiedź na funkcjonalności znane z Microsoft 365 Copilot czy ChatGPT. Firma wprowadziła do swojego asystenta Gemini kluczową aktualizację. Do tej pory użytkownicy byli zmuszeni do ręcznego kopiowania, wklejania i formatowania treści generowanych przez AI w zewnętrznych aplikacjach. Od środy (29 kwietnia) Gemini potrafi tworzyć gotowe do pobrania pliki pakietu Office bezpośrednio w oknie czatu. 

Gemini doczekał się przełomowej zmiany. Teraz czatbot umożliwia generowanie plików pakietu Microsoft 365 bezpośrednio na czacie. Nowość ogłosił Sundar Pichai, CEO Google i Alphabet, podkreślając dostępność funkcji dla wszystkich użytkowników: 

Możecie teraz poprosić Gemini, by stworzył Dokumenty, Arkusze, Slajdy, PDF-y i wiele więcej bezpośrednio na waszym czasie. Koniec z kopiowaniem, wklejaniem czy przeformatowywaniam, po prostu wpiszcie prompt i pobierajcie. Dostępne globalnie dla wszystkich użytkowników aplikacji Gemini – napisał Pichai na platformie X.  

Co kryje się pod tym „wiele więcej” z wypowiedzi CEO Google? To formaty natywne dla pakietu Microsoft 365, a konkretnie – dokumenty Worda (.docx) oraz arkusze Excela (.xlsx). Wspierane są również formaty .csv, LaTeX, TXT, RTF oraz Markdown (MD). 

Aktualizacja Gemini ma na celu maksymalne uproszczenie ścieżki od brainstormingu do gotowego produktu. Google zaznacza, że dzięki tej zmianie użytkownicy mogą błyskawicznie zamieniać swoje pomysły w profesjonalne pliki, które można od razu udostępniać. Bez względu na to, czy chodzi o eksport budżetu do arkusza Excel, czy skonsolidowanie długiej notatki w formacie PDF – wszystko odbywa się wewnątrz jednej aplikacji. 

eChińska sztuczna inteligencja wykrada technologię OpenAI? 

fot.DeepSeek

Premiera najnowszego modelu DeepSeek-V4 wywołała burzę na globalnym rynku technologicznym. Debiutowi towarzyszy agresywna kampania promocyjna oraz drastyczne cięcia cen dostępu do API, sięgające nawet 75%, jednak sukces rynkowy chińskiego startupu został przyćmiony przez gwałtowną reakcję dyplomatyczną Stanów Zjednoczonych. Administracja Donalda Trumpa otwarcie oskarża chińskich twórców o budowanie swojej potęgi na fundamentach wykradzionych z amerykańskich laboratoriów AI. 

Amerykański Departament Stanu podjął nadzwyczajne kroki, rozsyłając do placówek dyplomatycznych na całym świecie pilne instrukcje. Dokumenty te ostrzegają przed praktykami stosowanymi przez podmioty takie jak DeepSeek, Moonshot AI czy MiniMax – donosi agencja Reuters. Według strony amerykańskiej firmy te angażują się w masową ekstrakcję i destylację modeli opracowanych w USA, co w praktyce oznacza nielegalne kopiowanie zaawansowanych technologii w celu uniknięcia ogromnych kosztów związanych z projektowaniem i trenowaniem własnych systemów. 

Amerykanie argumentują, że działania Pekinu stanowią bezpośrednie zagrożenie nie tylko dla interesów ekonomicznych liderów branży, takich jak OpenAI, ale także dla bezpieczeństwa informacyjnego. Waszyngton podnosi kwestię braku neutralności światopoglądowej chińskich modeli oraz ich podatności na nadużycia. Wskazuje również na problematyczną naturę sukcesów w benchmarkach – zdaniem USA chińskie modele osiągają wysoką wydajność za ułamek ceny oryginałów, jednak nie oferują pełnej funkcjonalności ani zabezpieczeń pierwowzorów, co może wprowadzać użytkowników w błąd. 

Odpowiedź Chin była natychmiastowa i stanowcza. Ambasada Chin w Waszyngtonie oficjalnie odrzuciła te oskarżenia, nazywając je bezpodstawnymi atakami wymierzonymi w technologiczną suwerenność kraju. Pekin postrzega działania USA jako próbę zahamowania naturalnego rozwoju chińskiego sektora AI. 

Eskalacja tego sporu następuje w wyjątkowo niefortunnym momencie dyplomatycznym. Kolejny rozdział ciągnącej się od lat wojny technologicznej przypada na okres bezpośrednio poprzedzający planowaną wizytę Donalda Trumpaw Pekinie. Eksperci alarmują, że tak poważne oskarżenia i globalna kampania informacyjna prowadzona przez USA mogą przekreślić dotychczasowe starania o stabilizację relacji między mocarstwami.